sobota, 27 października 2012

CROPP, KROP, CRAP

Jak czytacie te słowa to wiedzcie, że jest już za późno. Ten pociąg już odjechał. Szansa na karierę drugiego Aqualupy przepadła. Nie będzie was na żadnych festiwalach, żaden samorząd nie zapłaci za Wasze farby. Zaspaliście. "Frugo X Cropp Graffiti Zone" dobiegło końca. A Wy zostaliście ze swoimi marnymi skillsami. Wiemy co mówimy, uczestniczyliśmy w każdym warsztacie. Dziś pora na kilka słów podsumowania.  

Sprawdźmy najpierw - po co? 

„Frugo to prawdziwie miejski styl nieznający kompromisów. To także nieskrępowana energia i wolny umysł. Dlatego zdecydowaliśmy się połączyć klimat FRUGO z równie mocnym i ponadczasowym charakterem graffiti, tworząc wyjątkową akcję promocyjną" - powiedziała Paulina Włodarska, Dyrektor Marketingu firmy FoodCare, właściciela marki FRUGO. Pani Paulina - prywatnie king sceny białostockiej - wie, że prawda nas wyzwoli. Jest szczera, ulice zna jak własną kiermanę i tę wiedzę wciska gimbusom. Dlatego mocny charakter graffiti to dziś język, jakim komunikuje się ze swoim konsumentem. Choć prościej byłoby zobaczyć tę bezkompromisowość w rozbijaniu butelek po każdym, wypitym na akcji, napoju. Ale nie, lepsza będzie wspólna fotka - „każdy uczestnik wspólnego malowania będzie miał możliwość sfotografowania się na tle powstającej grafiki, a jego zdjęcie zostanie umieszczone na fanpage'ach obu marek." Obu, nie jednej. OBU! To tak jakbyś jednej nocy zrobił dwa whole cary. Nie jeden. Dwa! 

Jednego nie rozkminiamy. W samej nazwie akcji "Frugo X Cropp Graffiti Zone" intryguje nas najbardziej tajemnicze „x”. Może to znak, że frugo z crapem się mnożą, ale najprędzej chodzi o hardkor. Kumacie, taki jak na ostrym porno. A ostre porno potrzebuje rekwizytów. Oto i one: „Do dyspozycji fanów sztuki ulicznej oddane zostaną mazaki, szablony oraz unikatowe FRUGO farby w kolorach FRUGO - żółtym, pomarańczowym, różowym, czerwonym, zielonym, białym i czarnym. Bazą wyjściową do opracowania unikatowych graffiti będą specjalnie przygotowane białe płótna z naniesionymi pierwszymi szablonami w postaci logotypów FRUGO i Cropp. Wszyscy uczestnicy zabawy otrzymają także płótna w formacie A4, na których będą mogli jeszcze raz stworzyć własną, unikalną grafikę.” 

Halo halo. To hardkor, czy zabawa? Z resztą, co nas to obchodzi. My swoje płótna A4 sprzedamy w desie. 

Update. 
28 października finał akcji w Łodzi. Urban Forms już uruchamia całodobową infolinię i podstawia dwa autokary. Uwaga: ilość miejsc ograniczona. 

Update 2. 
Odwiedzający sklepy Cropp będą mogli zagrać we FRUGO-warcaby, FRUGO-kapsle oraz FRUGO-butelkę. Kurcze, frugo butelka. Ciekawe z kim całować będzie się kurator, z kim tajemniczy prowadzący graffiti zone, a z kim redakcja UH. W oparach krylonów, montan i absurdu wszystko jest możliwe.


2 komentarze:

  1. Jak kultura tzw graffiti i street artu, którą budowało kilkadziesiąt osób w całej Polsce przez ostatnich 30 lat wpłynęła na naszą przestrzeń? Nijak albo nie tak jak chcieliśmy. Praca tej garstki poszła na marne. Pozostała pstrokacizna reklam a pomiędzy nie powciskały się kolorowe wielkoformatowe obrazy. Zbyt mało edukacji a za dużo lansu, street art(z graffiti) sie zdewaluował. A system wykorzystał narzędzie, zjadł. https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10151128955568863.462341.49490583862&type=1 https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10151128955568863.462341.49490583862&type=1

    OdpowiedzUsuń
  2. UHo śpi czy nasłUHuje?

    OdpowiedzUsuń