środa, 2 stycznia 2013

ZASŁYSZANE

Zasłyszałem ostatnio w polskimbusie z Wrześni do Białogardu, gdzie jechałem po słoiki, taką oto rozmowę.
A: tyy, a te typy to są lamusy trochę jednak chyba. ich gest jest bardzo ciekawy, ale nie czaję pobudek do końca. 
B: nie no, nie podważam tego nawet. czytałem wywiad z nimi kiedyś i tak dalej. żenujące to jest opór. ale chodzi mi o wyrok i podejście, ciekawa opinia w tym tekście. samym gestem nie jaram się pod żadnym względem. i to raczej dla mnie jest "zauważanie" na siłę. 
A: dokładnie. takie rzeczy można chyba robić, jak sie już jednak cos osiagnelo, coś się ma do powiedzenia, a nie, że sobie wymyślili niepewną gadkę o yellowizmie i teraz pffff! tagują sobie. nawet ciuchy mają takie na rapie troche. hehe.
  
Potem dopiero trafiłem na artykuł na Obieg.pl o słynnych już Yellowistach i o tym, że jeden z nich za "potagowanie" obrazu Rothki został skazany wyrokiem sądu na dwa lata więzienia. Sam artykuł bardziej skupia się nad mechanizmem instytucji kultury w odniesieniu do "trudnych" sytuacji angażujących materialne dzieła sztuki i nad wysokim wyrokiem sądu. 

Mniejsza o to. Od samego początku coś mi w tym "żółtym" nie pasowało. Może za wysokie progi na poziom UH. A może tu się jednak nic nie klei. Dwóch kolesi próbowało znaleźć uzasadnienie dla pełnej wolności zachowań i działań. Nie byli pierwsi. Ale za ich akcją, poza manifestem nie kryje się nic. Ten manifest spełnia tylko rolę manifestu, nie proponując nic w zamian. Przyrównywanie w artykule na Obiegu przypadku Umańca do Pussy Riot, może tylko mieć sens jeżeli mówimy o technicznych stronach całego procesu (od wydarzenia do skazania). Natomiast nie możemy ich stawiać obok siebie od strony wartości merytorycznej. Yellowizm nic nam nie oferuje. Nawet Olbrychski atakujący szabelką wystawę Naziści Uklańskiego miał coś do powiedzenia. 

Niejasno napisane odezwy i komentarze, brak konsekwencji i logiki w tekstach Łodygi nie stawiają yellowizmu na półce koło Marksa, którego chcieliby yellowiści nawet nie tyle mieć za sąsiada, co go raczej zastąpić. Próbują spłaszczyć do odbioru zerojedynkowego sztukę po raz kolejny - to co już dada i suprematyzm zrobiło kilkadziesiąt lat temu. Spłaszczanie poza obiektami również kontekstów ociera się o faszyzm czy bliższą naszej kulturze urawniłowkę. Zrównanie wszystkiego do żółtego jest doktryną nakazową i niestety nie znajdzie zrozumienia w świecie postliberalnym i po-modernistycznym, pełnym indywidualnych oczekiwań, ale poruszających się według tego samego kodu kulturowego. Ich gesty i słowa trafiają do wąskiej garstki ludzi, którzy interesują się sztuką. Do ludzi o podwyższonej wrażliwości, którzy jednak (tak wynika z wypowiedzi nt yellowizmu) nie znajdują w nich wartości dodanej, nawet abstrahując od "zniszczenia dzieła" Rothki. Cała ludzkość, do której próbują dotrzeć, otrzymuje na ich temat jedną informację (jeżeli w ogóle jakakolwiek do niej dociera) - wandal pomazał, został złapany, został skazany. Koniec. "Homogeniczne masy", do których się odwołują nawiązując do Marksa, są poza zasięgiem ich działań. A wprowadzanie do tego koloru żółtego (nie mówiąc o fiolecie, który się pojawia już tylko po to żeby namieszać jeszcze bardziej) jest już chyba tylko po to aby odwieść uwagę od głupoty tej całej teorii. Umaniec z Łodygą nie mają celu, nie chcą demaskować strasznych szponów instytucji sztuki czy zadzierać z prawem. Umaniec swoim gestem na obrazie Rothki i wcześniejszymi interwencjami nie pokazuje nic, poza tym, że się podpisał. Fajnie. Z tymże każdy wie, nawet writerzy to wiedzą (ba! nawet toy'e), że tagowanie po wszystkim i wszędzie jest bez sensu. I nie dlatego, że jest niebezpieczne (również w kontekście łamania prawa), tylko dlatego, że jest bez sensu.

Jak długo by się nad tym nie zastanawiać to pokazali fucka artystom (też tym miernym czyli nieartystom), pokazali fucka instytucji i na koniec sobie samym. Ich działania są intuicyjne, a ta ich niestety zawodzi. Yellowizm próbował powstać (bo już raczej nie powstanie) jako artystyczne wytłumaczenie dla wszelkich działań i zachowań. A może wystarczyło powiedzieć: Bo tak mi się chciało. Robię to co mi się podoba i mam was w dupie. Wyrok byłby ten sam.


2 komentarze:

  1. nawet nie trzeba się zbyt dobrze przyglądać, żeby wyodrębnić dwa główne nurty wśród tej pokoleniowej masy płynącej chuj wi gdzie. i ja nie mówię tylko o sztuce wysokiej, tej za wysokiej dla UH, ale też sztuce karlej, najlepiej odwzorowywywywywującej stan świadomości masy.

    więc jest konformizm kapitalistyczny ("jak sie sprzedać" to już nie jest pytanie pomocnicze w sztuce przetrwania w tym świecie, to już jest pełnoprawna ideologia i część tożsamości) a w opozycji do tego stoi pozerancko "totalna" niezgoda, destrukcja, destroyka
    akt buntu dla buntu, bez treści bez sensu

    yellowism..srelowism...
    jest genialnym streszczeniem pomieszania tych dwóch nurtów (zapewne nieświadomym), nie pierwszym nie ostatnim
    destroyka jest, wyrok jest, medialny skandal jest

    każde pokolenie ma takich buntowników na jakich zasłużyło (vide UniversalHating hryhryyhyryy)

    pozdro 600

    OdpowiedzUsuń
  2. uh na prezydenta

    OdpowiedzUsuń