niedziela, 21 kwietnia 2013

STREET ART A SŁONIE - NA PRZYKŁAD

Szczerze liczyłem, że określenie street art nieco już się wytarło i podniecać może jedynie urzędników miejskich z wydziałów promocji lub nieco podstarzałych pracowników działu marketingu w firmie produkującej masło i nawozy sztuczne. Jak zwykle nie miałem racji. Okazało się, że street art kręci również ludzi z Galicja Żydowskie Muzeum gdzie zorganizowali wystawę Street Art po Żydowsku. 

Dlaczego kurator zdecydował się na użycie zwrotu „Street Art”? Czy zaproszenie artyści pochodzą z Izraela są wyznania Mojżeszowego, tworzyli w Jerozolimie, Tel Avivie czy Hajfie? No nie. Ale co z tego. Niektórzy z nich mieli doświadczenia z tworzeniem na ulicach, więc na pewno robili street art. No i jest polski BAnksy, który jest dla kuratorów chyba głównym alibii na używanie zwrotu street art. Chociaż nie rozumiem skąd takie podkreślanie, że część artystów jest związana z Akademią Sztuk Pięknych, po co? Przecież robią street art, nie? Więc chyba nie tylko na murach krakowskiego ASP. 

Panowie i pani artyści przygotowali „murale”. Murale pokazano wewnątrz muzeum, a powstały na gipso-ściankach - taka tradycja żydowsko-polskiego muralizmu, a co tam. Co do wyboru artystów, to na pewno Pikaso podejmował w swoich pracach temat „żydowski”. Co do pozostałych- szczerze nie wiem.Tzn. wiem o Marku Edelmanie autorstwa Polskiego Banksyego. Co do pozostałych to nie wiem, dlaczego akurat oni, a nie inni. Może byli pod ręką. Z całą pewnością w kompozycjach NAWERA można tak samo dopatrzeć się swastyki jak i Gwiazdy Dawida, albo linii krakowskiego metra - dla chcącego nic trudnego. 

Nie wiem jakim kluczem kuratorzy dobrali artystów i nie widać tego w pracach- nie widać też tego całego Street Artu, który chyba ma być tylko wabikiem na klientów i „młodych”, których przyciągnie się do muzeum, żeby zapoznali się z wystawą. Czy naprawdę nie można wymyślać mniej pretensjonalnych tytułów (czekam tylko, aż ktoś zorganizuje wystawę pod tytułem„Sprey na płótnie”). No i cóż jest jeszcze kwestia pana kuratora. Nie ma jak to „kuratorować” i wkładać własną pracę na wystawę. Klasa. Czekam na wystawę Street Art po Maorysku.

sosm




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz